szukaj w

Utwór: Randori

  • wykonawca: Peja/Ski Skład
  • wyświetleń: 1771

Peja z Ajsmenem, rap to nasz byt
  
   [Ajsmen]
   Pamiętam dobrze osiemdziesiąte lata
   Chudy Ajsmen po Staszica wtedy latał
   Pejke poznał, mijały całe lata, ja uznałem go za brata (brata)
   Dużo się przeszło razem, dużo się przeżyło
   Dymy się robiło, dużo się piło
   Do tyłu się chodziło, tak było
   Tak wtedy nam się żyło, dobrze było (tak)
   Dobrze było, tak wtedy nam się żyło (dobrze było)
   Ale czegoś jeszcze brakowało
   Czegoś w życiu było mało
   Muzy tylko się słuchało, to nam nie wystarczało (nie)
   Czegoś w życiu brakowało (brakowało)
   Nasze życie się zmieniło, kiedy Peja dostał z góry znak
   Pozytywne jak zbawienie, hip hopowej muzy poczuł brzmienie
   Radość w sercu, coś pięknego, słuchajcie dalej tego
   Na pytanie dlaczego się skończyło, co przyczyną było
   Ajsmen odpowiada, poznaliśmy gada - nasz wydawca
   Kozak, frajer, myśleliśmy, że to zbawca
   Kopalni gówna wynalazca, taki śmieć co ma twarze dwie
   Wiesz tu coś powie, dupę liże, tam zaprzeczy
   Dobrze było, a przez chuja się skończyło
   Dlaczego tak się stało, czego było mało
   Nie o pieniądze tu chodziło, bo tych zawsze brakowało
   (tak się stało) tak się stało
   Tak się stało, ale czy tak być musiało
  
   Ref.:
  
   O tym co było, no i o tym co jest teraz
   Peja z Ajsmenem u Donia muzyczny relaks x4
  
   [Peja]
   ęęłęóRound one, "hadzime")
   Masz tu liryczną zadymę
   Prawdę będę głosił, spontaniczne masz "okosi"
   Atak ponawiam, za brutalność łapię karę
   Złapię cię za moment i zdobędę "wanzaj"
   Sprowadzony do parteru przytrzymam cię parę sekund
   Pora na duszenie, czy wytrzymasz na bezdechu? (Mate)
   Sędzia przerywa znam komendę
   Poprawiam czarny pas, który niebawem zdobędę
   Mów do mnie mistrzu bo od tego nie odejdę
   Mam przyzwyczajenia, nawyki ich nie zmienię
   Z dumą się odnoszę, jeśli przegram cię docenię
   A na razie prowadzenie, poszarpana judoka
   "Onomato" na podium z wiarą w siebie i Boga
   Tak było dziesięć lat temu
   Teraz z mikrofonem dla ludzi podczas jamu
   Matę zmieniam na podest, skład sędziowski na dj-ów
   I dalej walczę, uruchamiam wyobraźnie
   Minął czas młodzieńczy i sny o olimpiadzie
   A ja na tym podkładzie przypominam, że jestem
   I nie tylko ręki gestem, także kanonadą snów
   Chcesz coś mówić to mów, mistrz powrócił ma się zdrów
  
   Ref.:
  
   Konsekwentnie zamykałeś przede mną każde drzwi
   Jak mogłeś przypuszczać, że zabraknie mi sił
   A tu pokłady energii w jednej chwili uwolnione
   Teraz my jesteśmy górą decyduję co wybiorę, co wybiorę
   Ochłapy nie dla mnie, myślisz, że gadasz z baranem
   Nikt z was nie przypuszczał, że otworze drzwi taranem
  
   Jestem dumny z bycia MC, nie ukrywam, że mam talent
   Wykorzystam go w pełni pomimo wad i zalet
   Bliżej mi do króla bo przeciętniak to walet
   Z aspiracją na asa, z jokerem stworzę parę
   I kilka przechwałek, wszystko mam poukładane
   Na ławę nie zejdę nawet gdy dostanę karę
   Rezerwowy ze mnie żaden, jak rasowym napastnikiem
   Czuje w sobie straszną parę, widzisz mnie na piedestale?
   I słusznie się chwale, cudze znam, lecz swoje wale
   Pokerowe mam rozdanie, już przegrałeś, parol w banie
   Kolejny raz agentus na rap dawno "onomato"
   Jak akcję terminator, nic nie poradzisz na to
   Możesz tylko nazwać szmatą, wtedy gotuj się na bitwę
   Rymy lub starcie fizyczne, w strachu bełkoczesz modlitwę
   I nie dasz nam rady i tak dla zasady
   Pokażę ci, że głowę mam nie od parady
   Pokażę ci jak moim wykonaniu zabrzmią słowa
   Tylko ja jeden potrafię tak artykulować
   Wyraz dźwiękonaśladowczy, "onomato" weź zobacz
   Posłuchaj i się przybij i przestań dyskutować
   To onomatopeja rapu polskiego nadzieja
   Przełożeni MC na polskiego wodzireja
   Odebrana ci nadzieja na zwycięstwo, znasz ten temat
   Marzą ci się zyski, sława, teledyski
   Ile sprzedaż z promocją, dwóch koła jesteś bliski
   Powiem ci jedno, kurwa nic nie znaczysz dla mnie
   Chciałbyś tworzyć niezależnie, byś wyglądał bardzo marnie
   Peja K, szykuj zapadnie, pętla mocno zaciśnięta
   Powtórz modlitwę, weź żarliwie się przeżegnaj
   Masz ostatnie życzenie, wszystko o co poprosisz
   Poza jednym ocalenie, nie ma szans, a me sumienie
   Pozostaje bez zmian, jest nieczułe na twą zgubę
   I przegraną jak rubel, stoisz nisko w kantorach
   A tu zmora, kamora, wolno stylowa szkoła
   Egzekucję czas wykonać
   Dziesięć, dziewięć do jednego, do zera, mniej nawet
   Tyle się dla mnie liczysz ty twój podkład i alfabet
   Mam więcej mocy, więcej pary, więcej sił i zalet
   Ekspresja nie balet, brak mi salonowych zasad
   Wciąż nie ułożony inteligent bez szkoły
   Z posmakiem peneriady, bez skazy typu zdrady
   Full emocji bez przesady, wraca potforna pewność siebie
   Więc nie montuj barykadu, z marszu wszystko rozjebie
   Z marszu rozpierdole wszystko, każdy zna moje przezwisko
   Które zwycięstwa jest blisko
   Życie to boisko i nie każdy tu gra czysto
   Jak dawał Wiśniowy Ski Składu druga połowa
   Mocny jak Żołądkowa po której destrukcja hotelowa
   Lampka raz uruchomiona samoczynnie już nie skona
  
   Ref.
  
   Konsekwentnie zamykałeś przede mną każde drzwi
   Jak mogłeś przypuszczać, że zabraknie mi sił
   A tu pokłady energii w jednej chwili uwolnione
   Teraz my jesteśmy górą decyduję co wybiorę, co wybiorę
   Ochłapy nie dla mnie, myślisz, że gadasz z baranem
   Nikt z was nie przypuszczał, że otworze drzwi taranem
   Każdą bramę, każdą pieprzoną bramę (You lose)
   Ta, DeOeNIU, Ski Skład, Peja, dwa zero zero jeden, Doniu
  
  
  

Reklama

Serwis udostępnia teksty piosenek w celach edukacyjnych i informacyjnych, wyłącznie do użytku prywatnego. Prawa autorskie tekstów są własnością ich twórców.

Gry samochodowe on-line | muzeum | Mieszkania Poznań | Pozycjonowanie stron | 1% podatku | wózki widłowe | hale magazynowe | gadżety dla firm | separatory | Projektowanie Stron www Łódź | Modne fryzury | Samsung | pozycjonowanie | dieta | sms